Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

26/09/10

Posted on 26 września 2010 by admin

Pyszna owsianka bananowa na sniadanie. Krotki spacer po Vashisht, potem dłuższy do Manali. Wedrowka przez osiedle tybetańskie, zdjęcia po drodze, dzieciaki balansujące na linie, konie u wodopoju, riksze na poboczu, ciężarówki na ulicy, gory przed i za, niebo ponad, ziemia pod. Stare Tybetanki dźwigają na plecach trawe dla bydla, mlodzi hinduscy turyści robia zdjęcia szczytom Himalajow.
Zwiedzamy swiatynie Manali,podoba nam się szczególnie jedna z nich, polozona wśród cedrow Hidimba Devi Temple, pieknie rzezbiona, czteropietrowa, zawsze pelna odwiedzających ja turystow i miejscowych. Spacerujemy wzdłuż kramow z pamiątkami, odzieza i jedzeniem. Mijamy sprzedawcow szafranu i dilerow narkotykow. Zagladamy do miejscowego muzeum i lokalnej szkoly. Dzieciaki ciesza się na nasz widok, praktykuja swój angielski odwazna platanina slow. Potem dwa kilometry pod gore, kamienista sciezka, z widokiem na okolice. Z dala od siedlisk ludzkich, w las. Odpoczywamy na skalach cieszac oczy krajobrazem.
Po godzinie lub dwoch wracamy na obiad do Manali. Pyszne chowmain w tybetańskiej restauracji, czarna herbata, momosy z warzywami i kapuśniak. Gdy glod zaspokojony, zwiedzamy miasteczko. Powoli przemieszczamy się kretymi uliczkami rynku, odkrywamy schowane miedzy budynkami male kawiarenki, sklepiki z odzieza, spotykamy kilku buddyjskich mnichow z pobliskiego klasztoru, zamieniamy pare slow z właścicielami kramow, robimy niewielkie zakupy.
Przed zmrokiem wracamy piechota do Vashilsht. Odrzucamy oferty rikszarzy, w koncu trzy kilometry to niezbyt duza odległość do przemierzenia na wlasnych nogach.
W Rainbow Cafe kawa wieczorna, przy angielskiej muzyce. Obok, przy sąsiednich stolikach turyści dziela się wrazeniami z minionego dnia, komentuja wydarzenia na swiecie i zawartość kawiarnianego menu. Niektorzy pala fajki, inni, samotni ze swoimi myslami, patrza przed siebie, w przestrzen księżyca. Gwiazd dzisiaj malo, zimno, wysoko w gorach pruszy snieg.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme