Na Pikton Street ktos urzadzil wystawe grafiki prymitywnej- betonowe plyty wytapetowal kreskowkami antywojennymi. Do wloskiego sklepu dostarczono wlasnie swieze bulki prosto z Mazowsza i chleb czarny prosto z Kijowa. Kilkoro pijanych Rosjan probuje zasiedlic pustostan po nieczynnej juz fabryce, oby do wiosny. Przy sklepie rybnym zrobil sie tlum, bo odkryto wlasnie, ze ktos komus rower ukradl bez uprzedzenia. W barze na Stoke Croft za niecale dwa funty mlody Afganczyk kupuje fisburgera i frytki, a puszke pepsi dostaje gratis. Uczennice katolickiej szkoly powszechnej przechodzaulice na czerwonym swietle. Dwie Polki ida do kosciola na Chelthenam Road na wieczorna msze. Sprzedawca kradzionych rowerow, wlasciciel garazy niedaleko Bristolian Cafe probuje znalezc psa wilczura, ktory uciekl, gdy zobaczyl zbyt wielu klientow. Na stacji kolejowej Montpelier robotnicy czekaja na opozniony pociag do Easton. Ktos sie poslizgnal na skorce od banana na Gloucester Road, teraz siedzi i placze. Co kilka minut jakis ambulans wlacza sygnal alarmowy, zawsze predzej mozna wrocic po pracy do domu. Mlode dziewczyny w krotkich spodniczkach i obcislych bluzkach podazaja do najblizszego pubu zeby sie zabawic przy kilku drinkach. W night clubach kelnerki uzupelniaja automaty do prezerwatyw. Kilka mlodych ludzi z Serbii spedza wieczor w kawiarni internetowej skypujac do znajomych w Belgradzie bo im sie juz teskni.
Kiedy po raz pierwszy przyjechalem do Anglii, rozdziawialem gebe. Teraz tylko ziewam.
