Od lat nic sie nie zmienilo. Ciagle budze sie i zasypiam. Czasem wstaje lewa noga, czasem sie usmiecham. Kupuje ksiazki w antykwariatach i odpisuje na listy z kilkumiesiecznym opoznieniem.
Ciagle mi sie marzy i marzy mi sie zawsze COS. Wlasciwie od lat nic sie nie zmienilo. Moze poza poglebiajaca sie dyslekcja i dysgrafia, lysina, brzuszkiem i skleroza.
Od lat nie napisalem ani jednego wiersza, ani jednego slowa w pamietniku, od lat nie dostalem tradycyjnego listu, ba nawet matka nie wysyla mi ponaglen bankowych od lat.
Gdzie ja sie podziewam od lat?
Od lat nic sie nie zmienilo. Jestem to tu, to znow tam. Poznaje mniej wiecej tyle ile znaczy mniej wiecej. Studiuje zywoty ludzkie nie wylaczajac siebie.
Mam gruzlice pamieci.
Wiele razy mysle, ze musze cos zmienic, lecz nie wiem co.
Co roku jestem w stanie przygotowac plam dlugoterminowy i krotkoterminowo o nim zapomniec.
Lecz dzis obudzilem sie z silnym postanowieniem ZMIANY.
Dzis sie obudzilem z nadzieja ze w koncu sie cos zmieni. Ze przestane wstawac lewa noga, ze zaczne sie usmiechac nie tylko czasem, ze odpisze na wszystkie listy bez opoznienia, ze zaczne brac leki na skleroze, strace brzuszek a lysina przestane sie po prostu przejmowac.
No i ze napisze kilka nowych wierszy i przynajmniej jedno slowo w pamietniku. Ze zaczne byc bardziej TU niz tam. Poznam wiecej niz mniej. Ze zrobie cos z poglebiajaca sie dyslekcja i dysgrafia.
Jednego jednak nie zmienie- przekonania ze zawsze moge sobie przeciez pomarzyc. I wymarzy mi sie zawsze COS.
