Sa milosci krotkotrwale, niezreczne, sa milosci na przekor i na przymus, sa milosci romantyczne i pozadliwe. Sa milosci, ktorych nie da sie opisac pod zadnym pozorem. Sa milosci stale i przemijajace. Sa milosci beznadziejne i zachlanne, sa milosci egoistyczne i altruistyczne.
Remy kazdego wieczoru opowiada mi o swojej Laili. Kiedy wypowiada jej imie, przewraca sie z boku na bok, cieszy sie jak dziecko, caluje poduszke i fotografie swojej ukochanej. Snuje plany i ma pewnosc, ze to jedyna milosc jego zycia. Laila zmienila Remiego nie do poznania. Teraz jest to wesoly chlopak, ktory nie widzi przeszkod w zyciu, pelen szalenstwa, spontanicznosci i wiary. Nadziei tez, takiej pelnej ufnosci, ze az naiwnej. Remy wysyla kilkanascie wiadomosci dziennie do Lotwy, gdzie w tej chwili przebywa jego ukochana. Laila odplaca sie tym samym. Sa oddaleni od siebie o ponad 3 tysiace kilometrow, a jednak jakze blisko. Remy kocha Laile do szalenstwa.
Anita i Alessandra zapraszaja remiego do pubu. Remy odmawia, tlumaczy sie brakiem czasu. Wie jednak, ze Laila jest wazniejsza niz nie jeden pub.
Anita i Alessandra odchodza niepocieszone. Sa zle na Remiego. Zarzucaja mu samolubnosc. Remy zmienil sie nie do poznania. Na gorsze- twierdza wspolnie.
Remy dostal slownik lotwsko-francuski. Teraz uczy sie jezyka.
Od podstaw.
