Probuje wyobrazic sobie siebie w innej konfiguracji. Wtoczyc sie w tlum muskularnych mezczyzn, nadetnych od nadmiaru wysilku i nadmiaru pychy. Probuje ustawic sie w rzedzie takich samych meskich dowcipow, kawalow z pieprzykiem i bez. Probuje zaprzyjaznic sie z mezczyzna do grobowej deski. Nie wychodzi. Taka moja natura. Niedolezna.
Zyje w swiecie kobiet. Moj meski swiat uzupelniany jest przez wielokrotnosc kobiecych podszeptow. Przez wielokrotnosc spotkan z kobietami, z kobietami rozmow, usmiechow do kobiet. Od zawsze wolalem kobiece towarzystwo. Nie wiem dlaczego, ba, nie chce wiedziec, bo mysle, ze odpowiedz nie jest mi potrzebna do szczescia.
Do szczescia potrzebne mi Niebo.
