I. zaprotestowała. Spieszę donieść, że większość podkreśleń, zakreśleń, nadkreśleń i przekreśleń w piątym tomie Utworów zebranych Stachury w jeansowej okładce nie jest jej autorstwa. I. rzadko gwałci książki w taki sposób. Nie mniej jednak- gwałci.
Wczoraj byłem świadkiem Święta. Staruszka, wyglądająca przez okno z kamienicy przy ul. Kraszewskiego w Toruniu pięknie się zdziwiła. Pięknie zaokragliły jej się usta i oczy. Pięknie zarysowały mimiczne zmarszczki i inne zmarszczki też. I powiało takim ciepłem, że o mały włos się nie sparzyłem. Noszę w sobie to zdziwienie. I bulgoce. I trwa.
Do trzeciej trzydzieści w nocy siedziałem nad tekstem „Antonycz a poeci europejscy. Paralela światów.” Rzecz o związku literatury ukraińskiej z twórcami francuskimi: Baudelairem, Rimbaudem, czy Zolą i hiszpańskimi, np. Lorką… Rankiem, zaraz po obudzeniu się, poczułem straszliwy ból między obiema półkulami mózgu oraz olbrzymi ból lewej łopatki…
Jedyne sensowne zdanie jakie przychodzi mi teraz do głowy to „Dotknij mnie”. I sam się zastanawiam skąd.
