kierowca pędzi pod dyktando kumpli. nieregularne odglosy CB radia odmierzają zawiłości drogi. ze sloncem za pan brat. z szumem lasu w uszach. ze smakiem porzeczek w ustach. z posciela gór w oczach. odpowietrzam wspomnienia. zyję tu i teraz. teraz i tu, w autobusie, z ludzmi co tez zyja, choc niektorzy tam i wtedy, poza, pomimo, już.
krakow od portfela. spartanska kawa na dworcu. obiad na stojąco. potykam sie o cienie kobiet i mezczyzn w centrum handlowym, kicham im w twarz resztkami wiatru. zaksztuszam się olowianym niebem.
zasypiam resztkami sił w samolocie pelnym angielskich nastolatkow, odglosow otwieranych puszek pepsi i czipsow, humoru prosto z Monthy Pajtona. budze sie juz w innym swiecie, w innym czasie i w innej przestrzeni.
na zachodzie bez zmian.
