a więc słowo sie rzekło. realne. słyszalne. czytalne. po latach upierzonych wędrówek w myśleniu, czas na wędrówki w zamyśleniu. na ile bóg pozwoli, głód nada sens, a wiara siłę.
stworzyć nowy początek. nowy porządek świata. nową energię, co wypełni po brzegi światłem, zmobilizuje do ruchu, doda skrzydeł do lotu na własny rachunek sumienia. jak kiedyś, pod kasztanowcem, między światem w. i t. , gdy umysł otworzył sie szeroko i stworzył opowieść.
pierwsza zapisana kartka w pamiętniku. pierwszy poważny kataklizm, gdy całe lata życia żmudnie zapisywane w notatniku utopiły się w wiśle, pierwsza rada na przyszłość- nie siadaj za blisko brzegu.
a potem kolejne odrodzenie. każdego dnia nowe zmartwychwstanie.
wraz z t. skończyła się jakaś epoka. wędrówka zamieniła się w harówkę, radość w wyuczoną akceptację. zmęczenie pozbawiło myśli barw, wyostrzyło widzenie czarno na białym. papier stał się zbyt kruchy, by kreślić na nim jakieś litery, jakieś znaki, symbole, szlaki. wolność przywiązała się do miejsca, opustoszał radosny dom w górach. góry stały się zbyt dalekie na wyciągnięcie ręki.
a potem, jak na spowiedzi, postanowienie poprawy. kilka zdrowasiek na szczęście w nieszczęściu. walka o każdy kawałek słowa. kolejna porażka i kolejna spowiedź. zgodnie z przykazaniem pewnego księdza z miasta g. spowiadać trzeba się regularnie, szczerze, pacierz odmawiać codziennie, w pokorze.
a siły jak na lekarstwo.
siedem lat na emigracji. siedem tłustych i chudych lat. siedem lat zadomowienia i oddomowienia. mało dużo kto to wie.
wystarczy jeden pewny krok, by zacząć chodzić.
