.Peccavi.
.a potem na rogu ksiazki namalowal ksiezyc jak palcem na niebie wytracona gwiazda. przetarl stopy przegubem dloni, wychlostal sie woda wytrzezwiec to nie taka latwa sprawa. ujal to tak jak sie ujmuje pol zartem pol serio. wyrwal sobie zab madrosci na wlasne zyczenie za darmo. naocznie okulary mialy barwe zgnilych czeresni albo gotowanych kalafiorow od ani s czy jak jej tam. zrobil sobie test na porost zludzen. dwa razy sie nie wchodzi do tej samej rzeki ale rzeka nie ta sama. geometrycznie okreslil polozenie ciala w przyblizeniu. wyrzygal sie ze strachu i wysral z przepicia.
.mowia ze zycie to marna gra albo jeszcze gorzej idealna scena. popatrzyl na pacynke przez jedno oko zobaczyl rekawiczke przez drugie. zdjal czapke obok kosciola inaczej klaps od babki. wytrzreszczyl sobie znajomosc fizjonomii i anatomii egzamin dojrzalosci. wyszedl oblany potem nie zdazyl.
.w bibliotece szukal moiry wsrod leksykonow i podrecznikow astrologii. uderzyl sie w glowe na poddaszu jeszcze mu za to zaplaca.
.zbladl gdy dostrzegl ze nikt go nie zrozumial
