Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu
Posted on 23 maja 2003 by admin

Nie spalem dzisiejszej nocy. Taka moja zachcianka. A.R. wraca do Wloch. Trzeba pozegnac. Przytulic. Pocieszyc. A jak sie ma, to i dac prezent- niezapominajke. Tylko kulawe bylo jakies to 'do widzenia’. Bez wyrazu, bez twarzy, bez checi.

Z L. w jej domu w Longsite. Spodziewalem sie spotkac niemowe z Wloch, ale akurat zabladzila miedzy Oxford Road a Chorlton Street. L. mowi, ze zna mnie w kazdym calu, ze potrafi przewidziec moje zachowanie. Jak chocby to, ze wiedziala, ze tam o sobie znac w ostatniej chwili. [Nie rozumiecie? Nie musicie rozumiec!] L. ma zamiar obejrzec Matrix 2- bo wszyscy pedza do kina obejrzec Matrix 2.

Dala sie we znaki A.S. Chce mnie odprowadzic na dworzec. Wyjezdzam do Niemiec na pare tygodni, a kiedy wrroce, nie zastane jej juz w S.F. I chyba dobrze, ze. Chyba milo. Ale.

Najtanszy bilet do Madrytu z Manchesteru 118 funtow. Tanszy bilet do Nieba.
Slonecznie. Temperatura jedenascie stopni w skali Celsjusza. Nie komentuje mysli I.S., bo znowu sprostuje i tyle bedzie w moim dzienniku mnie ile jej.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme