A.R., A.S., R.G.,J.P.
To byla piekna bajka. Przyjaciele w kazdym calu. W kazdym skrawku mysli. Chodzili razem na piwo, rozmawiali do trzeciej nad ranem czasem, wzajemnie przerzucali problemy z ramion wlasnych na cudze. Nosily ich uczucia intymne, spragnione ciepla, zrozumienia, akceptacji. Przyrzekali sobie wiernosc do konca zycia i lojalnosc do Konca. Patrzyli w przyszlosc, z optymizmem, ze tam po drugiej stronie, ciagle beda razem. Nie o Niebo tu chodzi, nie o Pieklo. Tamta druga strona to Przestrzen. Mieli sobie wiele do powiedzenia. Do opisania. Do wyznania. Otaczali sie murem, getto dla garstki. Garstka znaczyla dla nich wiecej niz Caly swiat.
Gdy zjawil sie niespodziewanie, patrzyli nieufnie. Kosztowali kazdy skrawek jego slow. Probowali go pocieszac, jestes nasz. Mur stawal sie jednak tezszy, zamkniety i ostrozny.
Chodzili z nim na piwo, rozmawiali czasem do trzeciej nad ranem, przezucali swoje problemy na Jego ramiona. Czasem nosily ich uczucia intymne, pragnienie ciepla i akceptacji. Przyzekali sobie wiernosc do konca zycia i lojalnosc do Konca. Patrzyli w przyszlosc z optymizmem, ze tam, po drugiej stronie, ciagle beda razem. Nie o Niebo tu chodzi, nie o Pieklo. Tamta druga strona to Przestrzen. Mieli sobie wiele do powiedzenia, do opisania, do wyznania.
O trzeciej nad ranem prysl czar. Ksiezniczka stala sie Kopciuszkiem. Bo kazda bajka miec musi Kopciuszka.
