[Rozmiar czasu nie miesci sie w szczelinach mazliwosci. Sporo wyjazdow, konferencji, warsztatow, szkolen. No a do tego niedlugo zaszyje sie w niemieckiej gluszy i tyle mnie beda widziec i slyszec ile uszy i oczy pozwola. ]
Sny jak robaki, sny jak mary, sny jak drzazgi za paznokciami. Wyzeraja nadzieje po kawalku i tylko tylko niewiele do leku. Budze sie ostatnio kilka razy w srodku nocy, mam sucho w gardle, mleka pic nie moge, bo to negatywnie wplywa na zoladek, widze na jawie zgubna przyszlosc, stres przegryza resztki wlosow na glowie, atakuje niepewnosc. Radosc? I.S. mowi, ze mam smutne oczy. I ogniki jakos tak tancza zalobnie.
W restauracji Praga, w wiosce gejow i lesbijek, jak nazywaja to miejsce miejscowi pije piwo z M.K. Z sasiedniego stolika usmiecha sie do mnie mezczyzna w spodnicy, upudrowany, wymalowany, wlosy ulozone zgrabnie, paznokcie rowno przyciete wylakierowane. Usmiecham sie tez, a M.K. mowi, zebym przestal, bo sobie pomysli.
A.S. nie przestaje mowic o tym jak bardzo bedzie tesknic za A.R., R.G., J.P., B.M. Kazdemu w prezencie wywoluje po kilka zdjec na pamiatke. A.R. wrecza kazdemu stokrotki. Martwe, sztuczne. Na pamiatke.
Mam rower, ale nie uzywalem go od marca. To znaczy nie mam roweru.
Do zrobienia: dwa plakaty, ulotka, rezerwacja biletu do Bradford, lekcja polskiego, torba podrozna wypozyczyc od L.S., kamera video koniecznie kamera video.
Deszcz. Codzienna porcja zimnej wody na glowie. Cisnienie wysokie. Jedenascie stopni w skali Celsjusza.
