Byc moze wyrzezbic siebie w kamieniu to po prostu pozbyc sie wszystkiego tego co mna nie jest. A wiec nieznanych twarzy, ktore gdzies gleboko zakorzenily sie, problemow, ktore byly tylko nieznosna imaginacja, lekow, ktore nigdy nie oswoily sie, rozmow, ktore nie mialy miejsca i ujscia. Pozbyc sie wszystkiego tego co mna nie jest. A wiec pozbyc sie przyjaciol, rodzicow, wrogow, pozbyc sie psa i rybek.
Byc moze wyrzezbic siebie w kamieniu to odlupac okruszyny blota z wlasnej przeszlosci, ktore nigdy nie pasowaly do reszty.
Lecz gdzie jest tak silna reka, ktora temu zadaniu podola?
Szukam kogos, kto w pelni wyrzezbil siebie w kamieniu i zostal przy zdrowych zmyslach.
