Gapa, gapa!- wolali koledzy, gdy ktoregos dnia w autobusie lokalnej linii zostalem zlapany przez kontrolera nie majac waznego biletu na przejazd.
Czerwienilem sie wtedy, bylo mi wstyd, nie dlatego jednak, ze nie posiadalem biletu, ale dlatego, ze dalem sie zlapac kontrolerowi. Bowiem najwazniejsze dla gapowicza przykazanie to nie dac sie zlapac. Wybic szybe w autobusie, pobic kontrolera, ale nie dac sie zlapac. Uciec. To jest przykazanie gapowicza. Czyli stchorzyc.
Ale byli tacy ktorzy mieli w nosie kontrolerow, byli zawsze przygotowani na kare za jazde bez biletu. Takich ludzi spotykalem czesto w pociagach podmiejskich i nocnych linni, ktorzy spytani o kierunek nigdy nie potrafili go okreslic.To ludzie czesto bez tozsamosci, czesto nalogowi gapowicze, ktorzy wiedzieli, ze przy polskim przeladowaniu kolegiow i sadow sa bezkarni.
Autobus linii 67 z Salford do Manchesteru. Podrozni sa zobowiazani do okazania biletu na przejazd kierowcy. Przejscie jest tak waskie, ze nikt nie jest w stanie przemknac sie niepostrzezenie do autobusu bez biletu. Troche spowalnia to ruch, ale kierowca jest pewny, ze nie wiezie zadnego gapowicza.
W Manchesterze liczba kar za przejazd bez waznego biletu jest bardzo mala.
Gdy mowie o polskim zawodzie 'gapowicz’ mlodzi Anglicy rozdziawiaja geby.
