Ten od polskiego z siodmej b. Ten od lodow truskawkowych w Przemyslu. Ten wieszajacy psy na wlasnych ramionach. Ten zbyt czesto usmiechniety lysy kon. Ten nawiedzony Bogiem patalach. Ten cham, co nie odpisuje na listy. Ten od swiat Bozego Narodzenia w Manchesterze. Ten od zagubionych dziewczynek na szlaku z Jaslisk do Dukli. Ten od Nikifora. Ten od Czyzykiewicza w Fret@Porter, Ten od wyznan milosnych, Ten od Stachury i komunikatow niezrozumialych w listach. Ten od Bój sie Boga i ten z Wiewiorek. Ten lysiejacy nauczyciel polskiego w Rodowie. Ten od Supermana w Wiedniu. Ten od Obok Nas. Ten od tomikow napisanych i nienapisanych wierszy. Ten od bujanych oblokow. Ten zamykajacy sie w sobie burczymucha. Ten dzemojad. Ten od Gofrow w Centrum Handlowym Hit. Ten od hiszpanskich much, tudziez hiszpanskich dziewczat. Ten od Smierci co chodzi po Nocy. Ten od niezapomnianych wrazen we Lwowie. Ten od Kamili, Izy, Kasi i innych bohaterow roznych bajek. Ten od sladowych promili alkoholu we krwi. Ten od projektu mniejszosci w internecie. Ten klamczuch, co nabral pol swiata i sam zapomnial ze klamie. Ten wirtuoz bebna nieskromny. Ten odkamyka (Julito, pamietasz?). Ten od kwiatow we wlosach wakacyjnych. Ten, ktory plakal w Twoich ramionach. Ten z pod stolu. Ten miezerca. Ten opuszczony przez swiat niedoszly socjolog. Ten od Na Smykach i ten ze Smykow.
Panowie i panie:
Ja zyje!
