„Zamknęła wszystkie szczeliny rozgrzanej skóry. Od dziś będzie miała nową barwę, nowy smak. Skomplikowane struktury męskiego zapachu rozsypią się w pył, a dotyk umości się w nieznanym jej jeszcze miejscu. Włosom nocami podaruje inne tło, a oczy… Wyrzuci oczy”
Przeszłość rwie na strzępy teraźniejszość. Kiedyś znika pod naporem nowych światów, złudzeń, ludzi. Elastyczna powłoka Nieba. Niebo ciemnieje od chmur. Chmury w kształcie znaków zapytania.
Widocznie nie zmieściła się w moim ciasno upakowanym grafiku, być może tamtego dnia Niebo miało inny kolor. Widocznie nie było artyzmu w kolorze zachodzącego słońca i nadjeziornej ciszy…
I. odchodzi. Wgłąb siebie. Zwija się pod naporem pragnień, które rozsypały się w proch. I. wyrzuca oczy, nie potrzebuje już ich- wewnątrz widzi się sercem. I. kreśli ślamazarnie ołówkiem grubą linię pomiędzy Planetami.
B. czuje I. Bo jakże nie czuć kogoś, kto jest odbiciem światów. Dlatego B. tak rzadko spogląda w lustro.
I. chowa się między.
Historia kurczy się jak skórka od pomarańczy…
