Opisz mnie, opisz!…- prosiła błagalnym tonem. Zachciało jej się miejsca w notatniku, zachciało jej się uwięzienia w jasno wytyczonych ścianach kartki. Zachciało jej się bohaterstwa na skalę jednoosobową. Zachciało jej się rozgłosu bez echa.
Bo lubi, jak się ktoś interesuje jej osobą. Bo lubi, jak ktoś myśli o niej jak o bohaterce. Bo lubi , jak się kto pochyla nad jej postacią zamkniętą w czterech ścianach kartki. Bo lubi, jak się o niej pamięta.
Nosiła sukienki w ciemnych kolorach. Czesała włosy w koński ogon. Stroniła od alkoholu i narkotyków. Miała swoją prywatną rybkę w akwarium. Dostała się na studia dzięki uprzejmości własnego mózgu. Skończyła szkołę z wyróżnieniem w dyplomie. Zagnieździła się w jakimś maleńkim miasteczku, w której była cisza i spokój. Nie potrafiła wymówić „r”, nie umiała grać w warcaby. Chciała zostać aktorką. Nie udało się. Ale nie porzuciła marzenia. Wcielała je w życie.
Piszę o niej opornie, bo mi wychodzą bokiem tysiące historii, które opowiadała mi chyba zbyt często. Piszę bo mi weszła na głowę. A głowa boli od ciężaru.
Więc masz swoje miejsce w dzienniku.
„Opisz mnie , opisz”- temu niedobremu dziecku ciągle mało…
