A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka a Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi! (27) Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. (28) Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi. (29) I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. (30) A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona. I stało się tak. (31) A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. I tak upłynął wieczór i poranek -dzień szósty.”
Stworzył człowieka. Być może w alkoholowym amoku, nieświadomy tego co się właśnie stało. Brzydził się jego krzyku, zapachu pieluszek, które trzeba było wyjątkowo często prać. Nie potrafił mu powiedzieć, że go kocha. To było ponad jego siły. Pocałował go tylko raz, człowiek poczuł na swojej twarzy twardy zarost swego pijanego ojca. Był kimś z innej bahki, kimś, kto jest tylko od czasu do czasu. Aby obronić przed uderzeniem matki, która nie szczędziła sił, by dać upust swoim powyginanym i postrzępionym nerwom. Nie było go, gdy potrzebował tego najbardziej. Nie było go, gdy jego dziecko myślało o samobójstwie, gdy pierwszy raz przyprowadziło do domu swoją narzeczoną, nie było go, gdy otrzymało nagrodę w bardzo w jego życiu znaczącym konkursie literackim.
A mimo to jest w sercu. Ponad to wszystko, co wydaje się by ponad miarę ludzkiej miłości. Ojciec.
Widzieć go i powiedzieć- dziękuję, że byłeś, nawet wtedy,gdy wydawałeś się Pustką…
