Ostatni dzien w okolicy. Zegnamy się z codziennymi widokami, ludzmi, miejscami. Z przerażeniem patrzymy na nasze plecaki, wypchane do granic wytrzymałości- rezultat shopoholizmu; Indie oferuja jednak zbyt wiele pieknych, gustownych rzeczy, by przejść wokół nich obojetnie.
Po sniadaniu po raz ostatni wyruszamy do Old Manali. Po tygodniu droge przemierzamy prawie z zamknietymi oczami. Ostatnie zakupy, herbatka w przerwie na spacer, odpoczynek na zboczu gor.
Zakurzona rzeczywistość. Trzydziesci stopni Celsjusza. Cisnienie niskie. Niebo błękitne. Bezchmurne. Ptasie.
Rzut oka na gorace zrodla, sprawiaja wrazenie miejsca, które nigdy nie pustoszeje. Bez przerwy pelne ludzi, psow i koz.
Rzut oka na okoliczne gory- jak zawsze powazne, dostojne i nieruchome.
Rzut oka na ludzi- skromnych, uśmiechniętych, szczerych.
Niebo pelne jest gwiazd dzisiejszej nocy. Korowod białych, świetlistych punktow poprowadzi nas bezpiecznie w kierunku jutra.
