Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

29/09/10

Posted on 29 września 2010 by admin

Wczesne sniadanie w lokalnym barze. Wlascicielka uśmiecha się do nas z daleka. Obserwujemy poranna wiejska kszatanine. Mezczyzni dostarczaja jablka do hurtowni. Na swoich plecach potrafia zmieścić po kilka olbrzymich skrzynek z owocami. Kobiety odprowadzaja dzieci do szkoly lub autobusu. Turysci wracaja z kapieli w goracych źródłach. Starcy pala papierosy, pija herbate z mlekiem, rozmawiaja o byle czym.
Wedrowka do Manali dobrze sobie znana sciezka. Tybetanki zasypuja dziury w jezdni, mężczyźni rozbijaja kamienie olbrzymimi kilofami. Z Manali prawie pustym autobusem do Nagaru. Dwadziescia kilometrow widokowa trasa. Po drodze malenkie wioski z dobrze zachowana architektura Himalajow. W Nagarze zwiedzamy miejscowe swiatynie, niektóre z nich naprawde okazale- Gauri Shanker Temple i Tripura Sundri Temple. Potem pniemy się na szczyt, do Swiatyni Kriszny, skad mamy wspanialy widok na okolice. Zamieniamy pare slow z miejscowymi kobietami grabiącymi siano. Spotykamy ciezarna kobiete niemowe, odwiedzamy jej biedny dom.
Robimy niewielkie zakupy w lokalnych sklepikach z szalami. Ich właściciele sa jednoczesnie producentami szali, w wielu miejscach możemy obserwowac proces tkania. Wielu producentow szali uzywa prymitywnych warsztatow, często wlasnej roboty, lub kupionych od miejscowych stolarzy lub ślusarzy.
Odpoczywamy przy herbacie. Zachwycamy się krajobrazem.
W Manali obiad, momosy, zupa warzywna i paranta ziemniaczana. Agnieszka probuje zaspokoic glod thali, ale nie jest zadowolona ze swojej porcji. Nic nie jest w stanie zaspokoic jej wilczego apetytu.
Popoludniowa wedrowka po kramach Old Manali. Kolejne zakupy. Można odnieść wrazenie ze nasza podroz do Indii do dobre jedzenie i dobre zakupy. Nic bardziej blednego- ta podroz jest spotkaniem z dobrymi ludzmi, których na naszej drodze nie brakuje.
Wieczorna herbatka w pubie. Kontakt ze swiatem przez bezprzewodowy Internet.
Do Vashisht wracamy w totalnych ciemnościach, ufając , ze trafimy do celu. Trzy kilometry wędrówki w ciemno; po drodze mijaja nas ciężarówki, riksze i pasterze ze stadem owiec wracajacy z pastwisk. Do domu prowadza nas gwiazdy. Szczesliwe.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme