Wczesne sniadanie w lokalnym barze. Wlascicielka uśmiecha się do nas z daleka. Obserwujemy poranna wiejska kszatanine. Mezczyzni dostarczaja jablka do hurtowni. Na swoich plecach potrafia zmieścić po kilka olbrzymich skrzynek z owocami. Kobiety odprowadzaja dzieci do szkoly lub autobusu. Turysci wracaja z kapieli w goracych źródłach. Starcy pala papierosy, pija herbate z mlekiem, rozmawiaja o byle czym.
Wedrowka do Manali dobrze sobie znana sciezka. Tybetanki zasypuja dziury w jezdni, mężczyźni rozbijaja kamienie olbrzymimi kilofami. Z Manali prawie pustym autobusem do Nagaru. Dwadziescia kilometrow widokowa trasa. Po drodze malenkie wioski z dobrze zachowana architektura Himalajow. W Nagarze zwiedzamy miejscowe swiatynie, niektóre z nich naprawde okazale- Gauri Shanker Temple i Tripura Sundri Temple. Potem pniemy się na szczyt, do Swiatyni Kriszny, skad mamy wspanialy widok na okolice. Zamieniamy pare slow z miejscowymi kobietami grabiącymi siano. Spotykamy ciezarna kobiete niemowe, odwiedzamy jej biedny dom.
Robimy niewielkie zakupy w lokalnych sklepikach z szalami. Ich właściciele sa jednoczesnie producentami szali, w wielu miejscach możemy obserwowac proces tkania. Wielu producentow szali uzywa prymitywnych warsztatow, często wlasnej roboty, lub kupionych od miejscowych stolarzy lub ślusarzy.
Odpoczywamy przy herbacie. Zachwycamy się krajobrazem.
W Manali obiad, momosy, zupa warzywna i paranta ziemniaczana. Agnieszka probuje zaspokoic glod thali, ale nie jest zadowolona ze swojej porcji. Nic nie jest w stanie zaspokoic jej wilczego apetytu.
Popoludniowa wedrowka po kramach Old Manali. Kolejne zakupy. Można odnieść wrazenie ze nasza podroz do Indii do dobre jedzenie i dobre zakupy. Nic bardziej blednego- ta podroz jest spotkaniem z dobrymi ludzmi, których na naszej drodze nie brakuje.
Wieczorna herbatka w pubie. Kontakt ze swiatem przez bezprzewodowy Internet.
Do Vashisht wracamy w totalnych ciemnościach, ufając , ze trafimy do celu. Trzy kilometry wędrówki w ciemno; po drodze mijaja nas ciężarówki, riksze i pasterze ze stadem owiec wracajacy z pastwisk. Do domu prowadza nas gwiazdy. Szczesliwe.
