Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

24/09/10

Posted on 24 września 2010 by admin

Do Manali docieramy wczesnym rankiem. Witaja nas rikszarze i właściciele tanich hoteli. Przekszykuja się w ofertach, wszyscy obiecuja gruszki na wierzbie albo najlepszy na swiecie serwis. O piatej rano lokalni kucharze rozkładają polowe kuchnie. Zbijajac cene rikszy o polowe udajemy się do Vashisht, malenkiej wioski na polnocny wschod od Manali. Szybko znajdujemy tanie miejsce w schronisku, z werandy mamy widok na gorace zrodla, pelne turystow i stalych mieszkańców wsi. Przypominaja one troche tureckie laznie, podzielone na czesc dla kobiet i mężczyzn. Laznie pelne sa ludzi od switu do zmierzchu, niektórzy kapia się , inni robia pranie, jeszcze inni pelnia role gapiow.
Vashisth zapracowalo sobie na opinie miejsca pelnego dziwakow. Oprocz lokalnej społeczności od lat wies przyciąga przybyszy z innych krajow- dilerow narkotykow, hipisow, egocentrykow, ateistow, joginow, itd. Niektorzy przyjeżdżają tu tylko na jakis czas, miesiąc lub dwa, inni zdecydowali się zamieszkac tu na stale. Znalezli swoja zyciowa przystan.
Miejsce rzeczywiście jest piekne. Polozone w dolinie, ogrodzone wokół lancuchem wysokich gor o ośnieżonych szczytach. Jeśli ktos szuka ciszy i wytchnienia od zachodniej cywilizacji z pewności się tu odnajdzie. Ludzie tutaj sa wyjatkowo przyjazni. Zyja w grupie, w komunie, ze soba. Nie odgradzaja swoich domostw wysokim plotem z kamieni, właściwie to przechodząc się uliczkami Vashisht trudno jest dostrzec jakies granice, podworka przecinaja raczej sciezki niż drewniane ploty.
Od czasu gdy do tego miejsca zawitali pierwsi turyści Vashisht wzbogacil się o mnóstwo hoteli, sklepikow z lokalnym rzemiosłem, powstalo tez wiele kawiarni i restauracji serwujących nie tylko miejscowa kuchnie ale i potrawy z odległych rejonow swiata- francuskie sniadanie, ruskie pierogi na obiad czy amerykanski hamburger na lunch. Taki dom daleko od domu. Takie miejsce, gdzie przestrzen kurczy się do rozmiarow wioski.
Vashisht usypia poznym wieczorem, kiedy ostatni turysci opuszcza kawiarnie i bary, a sklepikarze zamkna swoje kramy. Wtedy jest tu najpiękniej. Najspokojniej. Najciszej.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme