Ostatnie chwile nad Morzem Czarnym w Svjatym Konstantin i Elenie. Mocna kawa i woda swiecona z miejscowego klasztoru na wzmocnienie. Piechota w strone Warny, dopiero po około kilometrze, na stacji benzynowej udaje nam się złapać okazje do centrum miasta. Osiem kilometrow komfortowej jazdy samochodem i godzina zaoszczędzonego czasu. Nie licząc kosztow biletu komunikacji miejskiej, które sa w Bulgarii zdecydowanie za wysokie .
Sniadanie w centrum Varny. Kupujemy swieze ogorki na miejscowym targu, zaopatrujemy się w wode mineralna z lodowki. Ponad czterdzieści stopni na termometrze, a jeszcze daleko do poludnia.
Dworzec autobusowy w Warnie skad mamy polaczenie z Nesabarem oddalony jest od centrum miasta o około trzy kilometry, daleko, pot splywa z czola i nogi bola od marszu. Za dziesięć leva kupujemy bilet docelowy, troche rozgladamy się wokół i zajmujemy miejsce w autobusie.
Trasa z Warny do Nesebaru nie jest az tak urozmaicona jakbyśmy się spodziewali. Tylko w niektórych miejscach przebija się morze, nasz kontakt z Morzem Czarnym. Dopiero w Uzvorze pojawiaja się piekne widoki, a potem już na koncu naszej trasy, w Nesebarze.
Podroz autobusem do Nesebaru zajela nam około dwoch godzin. Niewiele. Troche zalujemy ze nie próbowaliśmy złapać stopa.
Drewniany wiatrak wita przybyszy do Starego Nesebaru. Miasteczko ma prawie trzy tysiace lat. Zamieszkiwali go Tracjanie i starozytni Grecy, pozniej Turcy, Bulgarzy i Rosjanie. Duzo tez bylo tu Macedonczykow i Albanczykow. Roznorodnosc widac wiec na kazdym kroku, bo choc mieszkancy sie zmienili, architektura pozostala do dzis.
Pogoda wspaniala. Miasteczko naprawde piekne. Stare kamieniczki, urocze zaulki, ruiny kościołów i innych starożytnych budowli, deptak pelen turystow z Rosji, Polski, Niemiec i Anglii. Tygiel jezykow, setki lokalnych i miedzynarodowych przysmakow w miejscowych barach, muzyka stad i stamtąd, kamienista plaza pelna muszelek- raj dla Agnieszki, błękitne morze. Zakochujemy się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia. Odpoczywamy w cieniu ruin, przypatrujemy się ludziom, przysłuchujemy się gwarowi miasta.
Wieczorem rozbijamy namiot nad brzegiem morza. Towarzyszy nam szum fal i wiatru. Zasypiamy w pięciogwiazdkowym hotelu z widokiem na Morze Czarne.
