Pyszna kawa w restauracji w Borsie. Do tego darmowy internet. Okolo poludnia wyruszamy w dalsza droge. Minibusem mkniemy w strone Gury Humului. Przepiekna trasa. Najpierw pod gore, do Przeleczy Prislup, potem w dol, mijajac po drodze bukowinskie wioski. Krajobrazy nesamowite, trudne do opisania. Mnostwo serpentyn. Kilka postoi podczas jazdy. Pogoda zmienna, ale to tylko dodaje uroku trasie- raz widzimy gory w szarej powloce pary, innym razem lsniace kopuly cerkwii w dolinach.
Mloda pasazerka nie wytrzymuje szybkiej jazdy autobusem, niezaplanowany postoj, chwila na rozciagniecie kosci. Kierowca minbusa zartownis. Mila atmosfera dodaje podrozy dobrej energii.
Gura Humora to miejscowosc w poludniowej Bukowinie. Jednoczesnie brama do okolicznych wiosek z pieknymi malowanymi swiatyniami w stylu moldawskim. Miejscowosc typowo turystyczna, z zielonym centrum i bezprzewodowym internetem w calym miescie. Po niewielkich zakupach idziemy w strone klasztoru Voronet. Po drodze zabiera nas miejscowy kierowca, ktory choc mieszka kilka kilometrow od klasztoru nigdy tam nie byl. Chce pokazac dzieciom spadszczyzne ojcow. Troche opowiada o sobie i swojej pracy. Lubi Rumunie, chc widzi w niej jeszcze sporo do zrobienia,naprawienia, odbudowania.
Klasztor w Voronet rzeczywiscie piekny. Zarowno z zewnatrz- setki ikon zdobia jego mury, jak i wewnatrz. Ikony i nastroj nie pozwalajaczlowiekowi szybko odejsc. Sprzyjawia zadumie i modlitwie. Wsrod swietych i blogoslawionych.
Nocleg w lesie. Nad rzeka.
