Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

03/07/10

Posted on 3 lipca 2010 by admin

1. Noc w pociągu z Uzhorodu do Solotwyna. Plackarty za dwadzieścia hrywien kazda. Pod względem Ce biletow kolejowych Ukraina prowadzi chyba w grupie najtańszych panstw w Europie. I chyba w zadnym inym panstwie europejskim w pociagach nie serwuje się pasazerom wrzatku z zabytkowych samowarow za darmo, ani oferuje krochmalonej poscieli.
Ocia z Uzhorodu do Solotwyna mija na swojej trasie trzy panstwa- Slowacje, Wegry i Rumunie I choc nie rzejezdza przez żadne z nich, symbolicznie je laczy, umacnia te trzy wspólnoty.
Pociag z Uzhorodu do Solotwyna przemierza niecale 100 kilometrow w szesc godzin- mamy wiec czas na sen, na refleksje, na spojrzenie w przszlosci przyszłość, na dotkniecie tezniejszosci.
2. Potem świeży chleb z miejscowego targu, kontakt z miejscowmi, spacer nad jeziorem i lody. Sloneczne Solotwyno to goscinna ziemia. Na skraju Karpat, Ukrainy, Europy, Swiata. Placza się tu jezyki nie tylko przybyszom ale i tutejszym. Tyle jezykow ile ludzi.
Z pobliskiego wzgorza spoglądamy na jeziora. Daniej nikt ie myślał o zarabianiu na nich pieniędzy. Teraz za wejscie na plaze trzeba slono zapłacić. Ale ponoc wato- miejscowy właściciel pensjonatu zachwala walory wody- duzo wniej soli i jodu, porównując niewielkie bajorka do Morza… Czerwonego.
Prawie trzydzieści stopni Celsjusza. Szukamy cienia.
Po poludniu nieoczekiwana zmiana pogody. Burza i deszcz zastaja nas w drodze na ukrainsko- rumunska granice. Przemoknieci i wyziębieni prosimy o slonce. Prosimy i… otrzymujemy. Po godzinie nieudanej ucieczki przed deszczem slonce znow pojawia się na niebie. Rozbijamy się na wzgorzu i suszymy mokre ubrania. Przy okazji stajemy się atrakcja dla miejscowych ludzi, którzy z zainteresowaniem przyglądają się nam z daleka. Nasze biwakowisko wyglada jak oboz wędrownych Cyganow. Stajemy się atrakcja również dla miejscowych… koz, które odważnie zbliżają się do naszego namiotu i skubia suszace się rzeczy.
Noc zamiast w Rumunii, na Ukrainie. Dwa kilometry dalej, po drugiej stronie Cisy zasypia rumunski Syghet Marmatei.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme