Znowu w drodze. W przestrzeni krajobrazow, ludzi, dźwięków i mijającego czasu. Nowa podroz. Doswiadczana we dwojke. Wspolna i odrebna zarazem, bo wieloplaszczyznowa, naznaczona meskim realizmem i logika oraz kobieca intuicja i cieplem.

Wielokrotnie mijalem Slask w swych wedrowkach po Polsce, wysiadając jedynie na stacji w Katowicach by kupic tanie paczki lub rozpuszczalna kawe. Ani razu nie przeszlo i przez mysl- zajrzec glebiej- może za furtki tych rudawych, odrapanych kamienic, może za betonowe ploty upackane koslawymi graffiti. Pociagi maja to do siebie, ze nie stoja dlugo na peronach i jeśli ktos nie zdazy wysiąść w pore, pojedzie dalej, na inna stacje, w inna przestrzen. 
2. Za Rzeszowem Agnieszce udaje sie złapać stopa prawie do samej Dukli. Przy okazji kierowca jest fascynatem tutejszych ziem, a do tego niezłym przewodnikiem turystycznym. Wiezie do matki telewizor kolorowy, bo wlasnie kilka dni temu zdecydowal się wyrzucic go za drzwi swojego mieszkania.
W Miejscu Piastowym postoj bibliotece wiejskiej, uzupelnienie plynow- upal straszny- ponad 30 stopni. Miejsce Piastowe to miejsce szczegolne- nie gdzie indziej jak nie tutaj gmina sprawila swoim mieszkancom prezent- bezplatny internet bezprzewodowy- stad i my korzystamy z tego konfortu- surfujac bez przeszkod na przystanku autobusowym.
Poza tym jestesmy na rozdrozu- w Miejscu Piastowym krzyzuja sie drogowe szlaki na Przemysl, Sanok, Krosno, Rzeszow i Barwinek. Rownie blisko stad na Slowacje jak i na Ukraine. Do Rumunii i na Wegry blizej stad niz nad Morze Baltyckie.
Tak, miejsce Piastowe to szczegolne miejsce.

Rynek w Dukli. Taki sam od lat. Kolacja w miejscowym barze, piwo na ochlode, zdjecie na pamiatke. Miejscowy manel okazuje sie nie taki miejscowy- bo z Bukowiny Tatrzanskiej i czort wie skad sie tu znalazl. Jedno jest pewne- nie lubi miejscowych, bo nie daja na wino.
Meczacy spacer na zbocza Cergowej, zachod slonca w oczach. Sen prawie natychmiast.
