duszno i parno po tej stronie świata. powietrze zawiesza się w bezwietrznej przestrzeni, na listkach mlodych drzewek i ulicznych lampach. źycie nadaje tempo biegowi zdarzen, a człowiek poci się w biegu, dusi się i przewraca o wystajace kłody.
lubię ten północno- wschodni kawałek sanockiego rynku. lubie przypatrywać się wędrującym tam i z powrotem przechodniom, wschłuchiwać w muzykę pobliskiej fontanny, wpatrywać w przestrzeń co przede mną i nade mną, odmierzać czas miejscowym hejnałem z pobliskiego kościółka, podsłuchiwać wyznań miłosnych, skarg, zażaleń, lęków i kłótni.
droga wiedzie mnie krętą ścieżką, wsród lasów i pól, za rękę, z aniołem stróżem od niedorozwiniętych.
